wtorek, 23 października 2012

019, czyli co?

Dobrze było w podróży. Dolce far niente (czy jak to tam się pisze), śniadanie jedzone w południe, nocne spacery, wino pite na nabrzeżu równoważyły stres związany z prowadzeniem auta.

 
A po powrocie kicha. Zawiodłam się na Bliskim. Boli bardzo. Zaniedbanie. Takiego grzechu Islam nie przewiduje.Termin minął i trach, nie da się. Zniknął mi cel, który sobie obrałam na najbliższe 3 lata.

7 komentarzy:

  1. Aniu, może to nie TEN cel? Dolce far niente jest ważne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nic nie dzieje się bez przyczyny...
    a ja już kurtkę puchową dziś odziałam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pocieszam sie tym
      bo jesli nie jest tak, to co?

      Usuń
    2. a tak w ogóle i w szczególe to THX :* wiesz za co ;)

      Usuń