wtorek, 28 maja 2013

Ból, który level?

Tradycyjnie, jak każdego roku, dokładniej minimum dwa razy do roku, dopadło mnie zapalenie nerwu kulszowego. Uprzedzam - notka będzie zawiła.

Afrykę.org czytam właściwie od samego początku jej istnienia. Nie ze wszystkim się zgadzam, ale przyznaję, głos radykalnie proafrykański jest w Polsce potrzebny. Śledziłam ich dość śmiałą kampanię zbierania 1%, próbującą zawalczyć o zmianę klisz, jakie mamy wdrukowne gdy myślimy o Afryce. I zaczęłam się z nimi zgadzać ...jeszcze mniej.

W pamięci utkwiła mi notka "w Afryce nie ma wody?" (klik) i proszę Państwa, ponieważ relatywizm stanowi dla mnie jednoznaczną manipulację, powiem wprost - nie podoba mi sie takie przedstawienie problemu. Nawet małe dziecko wie, że problemem nie jest sam fakt istnienia lub nie, wody w Afryce, ale dostępności do niej. Ja, jak i dwa miliony mieszkańców Dakaru, od prawie miesiąca mam dostęp do wody utrudniony, bo trwają bliżej nieokreślone prace naprawcze przy wodociągu. Możemy oczywiście powiedzieć, że woda jest, cienkim siurem leci na parterze, tylko że u mnie na pierwszym i drugim piętrze już jej nie ma.

Myjemy się zatem polewając wodą z "wiadra", co zresztą niczym szczególnie dziwnym nie jest, bo śmiem twierdzić że połowa mieszkańców Afryki tak się właśnie myje. Oczywiście cały czas pamiętamy o tym, że jak nas uczy Afryka.org, woda w Afryce jest, ano jest, trzeba ją tylko przydźwigać.

Dźwignęłam i ... - patrz początek notki. Klinika, kroplówki, zastrzyki, teraz leżenie plackiem w domu i połykanie jakiś strasznie silnych leków, z których na trzech widnieje taki oto sympatyczny obrazek


na moich jest level 1 i 2.

Tak; cierpię, boli mnie, jestem z tego powodu na zmianę kłębkiem rozpaczy i zgryźliwym babonem (padło na Afrykę.org tym razem). A boli mnie tylko gdy próbuję chodzić, albo przewracam się z boku na bok, gdy leżę na plecach z ugiętymi nogami jest super. Pocieszam się, że nie będę tak leżeć w nieskończoność. Wszak to moja coroczna tradycja i znam jej ciąg dalszy, wiem, że za kilka dni wstanę i pobiegnę (no, pomaszeruję).

Level 2 odbiera mi zdolność koncentracji ale nie empatii. Zatrzymuję się i myślę o tych wszystkich, których boli non stop. Gdy chodzą, leżą, stoją, zwijają się w kłebek, rytmicznie kołyszą się na sztywno wyprostowanych nogach (wiecie kto tak robił?). Ból nie pozwala im spać, żyć, komunikować się, odbiera człowieczeństwo, godność, prawo do samostanowienia. A do tego ignorancja i biurokracja (klik) utrudniają im dostęp do level 3 i wyżej. Dzisiaj bardziej niż zwykle zgadzam się, że "nikt nie powinien tak ciepieć". Napełnijmy świnkę skarbonkę Magdy - Wojowniczej. (klik)




6 komentarzy:

  1. nie będę grzebać w notkach ale z tyłu głowy faktycznie mam gdzieś twoją zeszłoroczną rwę. I wiesz co... wielu wielu takich rew Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wiesz, jak mozesz :(

      Usuń
    2. wiem co mówię! Trochę poboli i żyjemy dalej!

      Usuń
  2. Proste wnioski nasuwają się same. To tylko rwa- co prawda bardzo bolesna, ale rwa.
    Współczuje Ci oczywiście Aniaho, bo sama niedawno coś podobnego miałam. Tego typu ból jest silny i nie pozwala normalnie funkcjonować.
    Zdrowotności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, nie pozwala wcale funkcjonować, mogę tylko chodzić wyprostowana jak kij, najprostsze czynności typu - siegnąć po szczotkę do włosów leżącą na toaletce - są bolesne a często niemożliwe.
      Jak ja to mawiam, cholerna k...rwa

      Usuń