niedziela, 24 sierpnia 2014

Raportu brak

Bo i ebola się nie przedostała. Trzy dni temu Senegal zamknął granice lądowe, powietrzne i morskie z Gwineą. Ludzie się boją tak samo jak w Europie i podobne pomysły władzy podsuwają (wnioskuję po dziwacznych komentarzach pisanych pod doniesieniami o epidemii, - polecam uwadze).

Średnia opuściła dom rodzinny by nauki pobierać w Azji. W rodzinnym dialekcie mówimy - poleciała z Sene do Sing, czyli do kraju bez gumy do żucia. Dom pusty bez niej i smutny, nocki zarwane, bo różnica czasu nie sprzyja spaniu; wszak kontakt via skype trzeba podtrzymywać. Nie rozpaczaj, mówi koleżanka, dzieci hoduje się dla świata i właśnie świat się o nią upomniał. Niby racja i niby rozumiem. Tylko żołądek się ściska, gdy nie mogę doradzić, pomóc, rozwiać obaw przed nieznanym. Musi wystarczyć to, co dotychczas jej przekazaliśmy. Czy to wystarczy, czy byliśmy na tyle dobrymi rodzicami, by umiała oswoić świat?

Wychowujmy dzieci mądrze. Ta jedyna myśl kołacze mi się po głowie od kilku tygodni.

2 komentarze:

  1. trzeba gniazdo ścielić inaczej..

    OdpowiedzUsuń
  2. No, dzieci zawsze swoją drogą muszą znaleźć:)

    OdpowiedzUsuń