W skrócie.
30% przypadków raka spowodowanych jest paleniem czynnym lub biernym tytoniu. Risercz mi pokazuje, że większość zagranicznych organizacji/stowarzyszeń/fundacji zajmujących się rakiem prowadzi też działalność antynikotynową i nie chodzi tu bynajmniej o nikłą informację, że źle jest palić, ale o zaangażowanie w dezauowanie przemysłu tytoniowego, tworzenie silnych lobby antynikotynowych z lekarzami, prawnikami, nauczycielami na czele.
Czy mi się wydaje, czy w PL to dwie odrębne dziedziny?
Jakie są Wasze doświadczenia? Piszcie proszę.
30% przypadków raka spowodowanych jest paleniem czynnym lub biernym tytoniu. Risercz mi pokazuje, że większość zagranicznych organizacji/stowarzyszeń/fundacji zajmujących się rakiem prowadzi też działalność antynikotynową i nie chodzi tu bynajmniej o nikłą informację, że źle jest palić, ale o zaangażowanie w dezauowanie przemysłu tytoniowego, tworzenie silnych lobby antynikotynowych z lekarzami, prawnikami, nauczycielami na czele.
Czy mi się wydaje, czy w PL to dwie odrębne dziedziny?
Jakie są Wasze doświadczenia? Piszcie proszę.


