Nie jestem rozmemlancem, ale czasem sie rozczulam.
Kilka dni temu ogladalam probe przedstawienia malych i wiekszych tancereczek. Dziewczynki wyginaly sie do muzyki Czajkowskiego i chociaz te ich pas czesto nierowne i nieporadne, musialam sie skryc za gazeta, by sensacji swoim szlochem nie wywolac. Moja Srednia tanczy. I ja tego dozylam - jakkolwiek patetycznie to brzmi, fakt ten bardzo mnie poruszyl.
A moze to jednak Czajkowski i Strauss? Wszak muzyka zawsze silnie na mnie dzialala; w efekcie prawie jej nie slucham (to znaczy gdy nie moge sie poswiecic tylko jej sluchaniu, nie slucham jej wcale).
A przed chwila wzruszyl mnie Najmlodszy. Przytuptal cichutko, skarzac sie na bol brzuszka. Poslalam mu na dole, utulilam, zasnal. Dziewieciolatek nadal pachnie tak fantastycznie jak maluszki.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 19 czerwca 2011
niedziela, 27 marca 2011
Smrod
Wrocilismy z weekendu. Po wejsciu do domu cos bylo nie tak. Ledwo wyczuwalna, ale wyraznie nieprzyjemna won unosila sie w powietrzu. Podejrzenie padlo najpierw na pania sprzatajaca, ze smieci zostawila, potem na kicie. Dostala zarcia na dwa dni, zamiast sobie dawkowac pewnie zezarla wszystko i wyrzygala. Zaczely sie wiec poszukiwania. Pod fotelem, kanapa, dywanami - pudlo. Szafki kuchenne, szafy z ubraniami - pudlo. Grrr. Gdy postanowilam pootwierac wszystkie okna i przeczekac do jutra na powrot pani sprzatajacej, chwycilam plecak Najmlodszego.
Smrod emanowal z niego straszny. Pamietacie to z dziecinstwa? Te zaplesniale kanapki upchniete po katach? Mlodego kanapka zostala zalana mlekiem. W szkole pastwia sie nad nimi i kaza pic mleko. Mlody nie cierpi, wiec swoj niedopity kartonik schowal do plecaka. Mleko sie pieknie rozlalo na kanapke i bluze i tak sobie dojrzewalo od piatku.
Mlody w tym czasie odrabial lekcje. Z dzisiec razy wykladal cos i wkladal do plecaka. Na koniec zapakowal go pieknie na jutro. Na pytanie czy nic nie czul, rozbrajajaco sie usmiechnal i zaprzeczyl. No coz, tylko moge sobie wyobrazic co by sie dzialo w klasie, gdybym ostatecznie nie wytropila smrodu.
Smrod emanowal z niego straszny. Pamietacie to z dziecinstwa? Te zaplesniale kanapki upchniete po katach? Mlodego kanapka zostala zalana mlekiem. W szkole pastwia sie nad nimi i kaza pic mleko. Mlody nie cierpi, wiec swoj niedopity kartonik schowal do plecaka. Mleko sie pieknie rozlalo na kanapke i bluze i tak sobie dojrzewalo od piatku.
Mlody w tym czasie odrabial lekcje. Z dzisiec razy wykladal cos i wkladal do plecaka. Na koniec zapakowal go pieknie na jutro. Na pytanie czy nic nie czul, rozbrajajaco sie usmiechnal i zaprzeczyl. No coz, tylko moge sobie wyobrazic co by sie dzialo w klasie, gdybym ostatecznie nie wytropila smrodu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)