Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 lipca 2011

Pieskie zarlo

Co prawda po pieskowej puszce kicia nie zaczela szczekac, ale leje, leje po moim perskim dywanie odkupionym od zlikwidowanej polskiej placowki dyplomatycznej.

Heh, moze wyczytala w moich myslach i urzeczywistnia to, na co ja nie mialam odwagi a permanentna ochote, podczas osmiu lat tyrania obok dywanu tego?

poniedziałek, 11 lipca 2011

Post

W Dakar zabraklo puszek dla kotow. Kicia je wiec suche i co tam jej skapnie od nas, rybki, miesko, chrzastki od kurczaka. Pan Ha przyniosl jej dzisiaj wielka puche... zarcia da psow. Wachala, skakala, miauczala, a potem fuuuj i otrzasanie lapami.

Jak sie przeglodzi ze dwa dni to zje.

piątek, 4 lutego 2011

I jeszcze o kocie

Gdy patrzę na tę pięknotę, z jakim oddaniem i pietyzmem czyści języczkiem swój koniuszek ogonka, to w kompleks wpadam, że dzisiaj znów nie wyczesałam dokładnie kudłów, tylko kilka razy szczotką i gumką w koński ogon ściągnęłam. O nie zrobionych skórkach przy paznokciach nie wspominając...

środa, 2 lutego 2011

Smutne

Rujki ciąg dalszy.

Patrzę, na tą moją oszalałą koteczkę i tak mi jej żal.
Że se jednak nie pobzyka.....