Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drobiażdżki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drobiażdżki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 października 2011

Jest dobrze

Wrociłam, sprawdziłam. Wszystko na swoim miejscu: pierdolnik,




krzesła

kot. Mąz i dzieciaki tez. I wszystko w podobnych kolorach.



Podsumowanie musze zrobic. Zaczne dzis wieczorem. Inch Allah.

środa, 5 października 2011

Lece, pedze, wariuje

Misternie zaplanaowane przygotowania do podrozy (a jakze, mozna zaplanowac planowanie) oczywiscie szlag jasny trafil. Zakupy, wymiana pieniedzy, prezenty,w szystko w ostatnim dniu. Upatrzony sklep zamkniety, kantory bez eurasow (czyzby sie w zonie CEFA szykowala jakas dewaluacja, ze cala waluta wykupiona?), objazdy w centrum, brak mango - skonczyly sie tydzien temu. Jak zawsze przed podroza rozsiewam czarowna atmosfere wk..a. Dzieciaki chowaja sie po katach, nawet kot zszedl mi z drogi, Pan Ha probuje piers wypinac i dyskutowac, ale zaraz go zmiote z drogi, ech, a moze sie przytule i rozplacze :(

Jestem za malo elastyczna, zbyt wiele spraw mnie denerwuje.

Usiade, odpoczne, podumam.
Tak, zadumalam sie nad hormonami. Wziac jedno opakowanie, czy dwa?

sobota, 1 października 2011

Emocje. Silne?

Brak emocji i dreszczyku? Ok, najpierw przemoc.
Dwoch trzynastolatkow pobilo sie 30 metrow od mojego domu. Jeden wyciagnal noz, dzgnal drugiego w szyje, dokladnie w tetnice szyjna. Ofiara wykrwawila sie w ciagu trzech minut na oczach swego ojca, mojej pani sprzatajacej i kilku innych osob. Ojciec i syn byli moimi sasiadami, slabo ich znalam, zamieszkiwali pierdolnik. Kaluza krwi widoczna byla podobno przez kilka godzin.

Teraz sporty ekstremalne.
Wracalam z przedmiesc podczas deszczu. Ulica prowadzi w gore w dol, w gore, w dol. W dolinkach zebrala sie brudna, metna, syfiasta woda. Trzecia dolinka zamienila sie w prawdziwe jezioro, woda siegala do ponad polowy drzwi. Po powrocie do domu znalazlam "w silniku" smieci, ktore plywaly w wodzie.

Emocje.
Doc potwierdzil kolejne 4 RSM u badanych kobiet. Obiecal zoperowac je za darmo, musza zaplacic za leki, kroplowki itepe. Naradzamy sie z poloznymi jak uswiadomic kobietom powage problemu i unikalnosc okazji, ktora zostala im dana, by pospieszyly sie i leczenie zaczely od bilansu przedoperacyjnego, a nie wizyty u marabuta.

Czas
Malo go, a mimo to go marnotrawie. Efektem spedze jutro cala niedziele nad raportami, prezentacja i tekstami, ktore powinnam napisac na wczoraj.

piątek, 23 września 2011

Powrot

Dzis na fejsie dotarla do mnie ta wiadomosc. Mam nadzieje, ze pan Jarek odnajdzie sie caly i zdrow. Jesli macie konto na fejsie, powiescie prosze na tablicy.

Nie gonia was czasami takie przypadki przewidzenia czegos na opak, przeczucia, ktore sprawdzaja sie ale nie tak do konca, tylko w czesci? Pewnie tak, jak kazdemu. Ja tam wierze tylko w przypadek.

Pan Ha zniknal mi z malzenskiego radaru w srode. Wyszedl, wymeldowal sie z hotelu, a do kolegi, u ktorego mial spedzic kilka dni, nie dotarl. Nie dzwoni, nie pisze.

Tlumacze sobie to tak: zamiast do kolegi zdecydowal sie pojechac do kuzyna. Nie ma dostepu do internetu. Telefon mu sie wyladowal. Wszystko sie okaze jutro nad ranem. Bede nadsluchiwac tym razem przylatujacego samolotu.
i odkurze walek do ciasta...

sobota, 10 września 2011

11 wrzesnia

Ped i grypa, sponsorowaly ostatni moj tydzien. W pedzie i z grypa zrobilam usg nogi, wlasciwie nog, przymiotnik "chroniczne" bedzie tutaj slowem kluczowym, ale o tym w kolejnym poscie. W pedzie i z grypa kupowalam wyprawke szkolna dla Najmlodszego, walizke dla Slubnego, skarpetki i takie tam inne gadzety potrzebne w podrozy. Bo rozstajemy sie na 3 tygodnie, Wuj Sam bedzie szkolil Pana Ha w swojej pieknej stolicy.

Zadumalam sie dzisiaj nad poranna kawa, uzmyslowiwszy sobie zbieg dwoch okolicznosci - podroz samolotem do Washingtonu i jutrzejsza data.

sobota, 27 sierpnia 2011

Sepy

Tragedia w infantylnym wydaniu? Spsowal sie dzieciecy komp.


Kraza teraz infanty/sepy wokol mojego. Gdzie ja, tam one, zerkaja czy nie odkleje sie na chwile od mojego najslodszego lapciopa, by - gdy to sie stanie - byc pierwszym przed bratem/siostra i zapytac - mogeee???

A ja lubie powoli, niespiesznie, tak od czasu do czasu, po troszeczku, zagladac co jakis czas, sprawdzic jakas mysl, autora, piosenke, ktora po glowie chodzi.

Schowalam sie przed nimi z moim ukochanym. Nadaje do Was z kibelka

wtorek, 16 sierpnia 2011

Wieza Babel

Mamy gosci. Takich na dluzej. Wakacje dzieci polegaja tutaj glownie na wysylaniu potomkow do rodziny. Jak w Polsce kiedys np. na wies (n.b. bardzo zazdroscilam kolezankom tych wiejskich wakacji, moja cala rodzina miastowa niestety).
Wiec od dwoch tygodni mamy dwoch kuzynow i corke Pani Sprzatajacej.

mowie do dzieci po polsku, one do mnie po francusku
do kuzynow mowie po francuski, oni miedzy soba po woolof
do corki Pani Sprzatajacej mowie po francusku/woolof, ona mi odpowiada w serrer
tato do dzieci czasem mowi po angielsku

pointa:
nikt z nas nie opanowal dobrze zadnego jezyka
(o czym swiadczy powyzsze zdanie)


poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Przerwa

w bieganiu do czwartku albo i piatku.
Trener upomnial, ze glupota bylo samo wyjscie na trening, ze czujac bol nie powinnam biegac. Ech :(

Zla jestem i rozzalona. Bo czuje moc i sile, miesnie nie sa przemeczone, tylko ta noga, ech :( Po polgodzinie zaczynam czuc piete, po kolejnych dwudziestyu minutach sciagacz od skarpetki zaczyna zaciskac sie jak zelazna obrecz, srubka w biodrze zaciera sie jakby zardzewiala, a szpilka w kosci krzyzowej kluje coraz silniej. Moja lewa, zbuntowana noga.

Tegoroczne wakacje to sprawdzian mojej elastycznosci. Wobec zmiany planow. Na poczatku czerwca zrobilam sobie taka piekna rozpiske dotyczaca pracy, wakacji, wyjazdow wekendowych, prac robotnikow na tarasie (kafelki i budowa werandy), przyjmowania kuzynostwa dzieci i organizowania im wyjsc na basen, plaze i dostarczania innych rozrywek. Wszystko, ale to totalnie wszystko wzielo w leb. I zyje z dnia na dzien. Moze przyjda robotnicy, moze uda sie pracowo ogarnac plan na przedwczoraj, a jesli tak, to moze zawioze dzieciaki na basen. Nie lubie, oj jak ja tego nie lubie. Popadam w czarna dziure i nikt mnie tu nie rozumie. Bo tutaj tak jest, to Afryka - slysze od wszystkich wokol, gdy probuje sie wyzalic. I zaraz - wiesz co, te twoje problemy, to zadne problemy.
No nie wiem.
Powinnam moze mieszkac w Szwajcarii.


poniedziałek, 8 sierpnia 2011

CO2

Kurtyna w gore!!!

Zakupilam, zaplacilam z zamiarem zawiezienia do kliniki butle z GAZEM CO2 - ostatni element do projektu. Gazem CO2 dokonuje sie zabiegu kriochirurgii, czyli zamrazania zmian przedrakowych, inaczej stanow dysplastycznych.

Zakupilam, zaplacilam, podjechalam autem pod rampe i sie zaczelo.
- wieziesz to w bagazniku? - pan sie uprzejmie zapytal - bo wiesz, to NIEBEZPIECZNE!
- no ale co sie moze stac? - sie pytam. - to nie dostalas listy z ostrzezeniami? - panu wychodza oczy z orbit.
- no do licha, nie - moje zaczynaja sie upodabniac do jego. - To lec po te kartke z ostrzezeniami - dodal.

To polecialam. A tam 5 stron, ze palne, ze wybucha, ze niebezpieczne, ze powoduje utrate przytomnosci gdy sie ulatnia, a ze sie ulatnia tego nie wiadomo, bo bezwonne. Musialam podpisac ze sie zaznajomilam i ze biere na wlasna odpowiedzialnosc. - Otworz okna - poradzil uprzejmie pan - na wypadek gdyby sie jednak ulatnialo.

K... m.c zaklelam na glos (komfort zycia w kraju gdzie (jeszcze) nie znaja polskich przeklenstw). Trudno, bede jechac wolno i z otwartymi oknami.

Po drodze oczywiscie wszyscy probowali mnie stuknac, albo przynajmniej zajechac droge. Ale nie dalam sie. Dojechalam i dowiozlam.

Kurtyna opada z hukiem z powodu zmrozenia CO2.

Po powrocie do domu odebralam telefon od fabryki CO2, ze bardzo przepraszaja, ale zapomnieli mi powiedziec, ze za drobna oplata oni zapewniaja transport.

Podpalam kurtyne.

czwartek, 4 sierpnia 2011

Gorac

Od sierpnia do listopada w Senegalu jest strasznie. Goraco, wilgotno, meczaco. Trzeba sie nauczyc zyc w rytmie tropikow: wstawac wczesnie, klasc sie pozno, w poludnie uprawiac sjeste. Wszelkie aktywnosci ograniczyc do spraw ktore musza byc zalatwione, te ktore moga, a nie musza - skreslic. I ta weryfikacje powtorzyc jeszcze trzy razy, by otrzymac liste dzialan niezbednych do przezycia. Sprobujcie, sami sie zdziwicie jak krotka moze byc ta lista.

Jade na maksymalnych dawkach hormonow. Mimo to wybuchy goraca mi sie zdazaja - poskarzylam sie docowi. Przepisal Abufen - swinstwo, dretwieja mi od niego paluszki. A do tego gowno nie dziala, pomyslalam wycierajac pot z czola podczas napadu goraca. Kurcze, a moze to nie sa wcale wybuchy goraca, tylko zwyczajny upal i sie niepotrzebnie truje - doszlam do wniosku po tygodniu zazywania.

poniedziałek, 18 lipca 2011

Pieskie zarlo

Co prawda po pieskowej puszce kicia nie zaczela szczekac, ale leje, leje po moim perskim dywanie odkupionym od zlikwidowanej polskiej placowki dyplomatycznej.

Heh, moze wyczytala w moich myslach i urzeczywistnia to, na co ja nie mialam odwagi a permanentna ochote, podczas osmiu lat tyrania obok dywanu tego?

niedziela, 17 lipca 2011

Resztki i szczescie

Zmeczona jestem i szczesliwa.
Zmeczona wczorajszym wieczornym bieganiem. Zapomnialam sie porozciagac "po"i wszystko mnie boli. A, zmeczona tez jestem konferencja prasowa i szkoleniem dla dziennikarzy - kolejnym dzialaniem w ramach projektu. Znajomi dzwonia, ze jestesmy we wszystkich mediach senegalskich. Super. Ciesze sie.

Ale najbardziej sie ciesze, ze nie musze gotowac obiadu dzisiaj. Dojadamy resztki po konferencji i szkoleniu.

sobota, 16 lipca 2011

Kontrol kolejny

Od poltora roku, czyli do czasu zachorowania i pozniej wyzdrowienia, robie analizy w jednym, prywatnym (tylko takie sa) laboratorium. Kupe kasy zostawilismy u nich, ja z ubezpieczycielem do spoly. Srednio ponad 100 eurasow od badania. Laboratorium nowoczesne, skomputeryzowane, czyste, wyniki nawet mailem wysylaja, a za dodatkowa oplata przyjada do domu pobrac krew.
Niestety "mojego"markera nie robia. Pobieraja krewke i wysylaja do Francji. Troche wiec trwa oczewkianie na wyniki. Zawsze prosze o wyslanie mi wynikow czesciowych, tych, ktore sa juz gotowe po kilku godzinach (LDH, kalcemia), ktore tez jako taki obraz sytuacji daja i po ktorych mozna poznac czy cholerstwo nie wraca.
Bo wiemy, ze czekanie najgorsze jest. Skrzynke sprawdzam co godzine, przytupuje nozkami i palcami bebnie. Laboratorium tez to rozumie. Znaczy sie mowi, ze rozumie, obiecuje ze wysle i... zawsze musze do nich dzwonic z ryjem, ze nie dostalam czesciowych. Wyzywam ich od bezsercowcow albo bezkompetentnych, w zaleznosci od nastroju.
W poniedzialek robilam ostatnie badania. Z przyzwyczajenia poprosilam o wyslanie czesciowych. Potem caly tydzien sobie obiecywalam, ze za chwilke do nich zadzwonie. Zajetosc wielka mi w tym przeszkadzala, ale po poniedzialku juz na bank glowe im zmyje.

Nie zdaze. Wyniki przyszly. Calosciowe, z markerem SCC. Jestem zdrowa.

czwartek, 7 lipca 2011

Bzdety pisane po polnocy

Sa takie dni, kiedy wszystko wpienia, bo wszystko idzie nie tak jak trza.
Terminy sie obsuwaja, dostawcy znajduja milion wymowek na obsuwy, a czek bedacy jedynym zywicielem rodziny w tym tygodniu ma podpis podpadajacy pani w okienku "ze ta laseczka i ten ogonek sa inne niz w speciment", a pani w okienku bynajmniej nie ma jakiejs supersofistyke technologii na ocenianie autentycznosci podpisu, tylko se na oko ocenia; kiedys taka pania przewleke przez to okienko bankowe na zewnatrz, a otworek maluski, ale pocwicze jeszcze z hantelkami na rece i dam rade. Bedziecie mi potem paczki wysylac od aresztu w Dakar. Prawda ze bedziecie??? Wrrrrrrrrrrr

Sorry za te frankofinizmy, alezem zmeczona. No i przynajmniej wicie jak Aniaha parla na codzien. Wiem, straszne to.

Cos jesze chcialam napisac. A, ze biegalo mi sie znow super. Z mieszanka jak ostatnio, kisiel postanowilam wyprobowac dopiero na 70 minutowym bieganiu w wekendzik. Nawdychalam sie dzies spalin niemilosiernie, troche mnie to martwi; mialam wizje komorek nowotworowych odradzajacych sie jak ten feniks na skutek wdychanego gowna. Ale co tam, niedlugo kontrola i badanie krwi. Alez to zlecialo - jeknal dzisiaj Dr Kasse wypisujac skierowani na badania. Wlasnie, zlecialo...

Czuje pewien dyskomfort. Pracuje z wlasnym ginekologiem. Zmienic prace czy zmienic ginekologa?

wtorek, 5 lipca 2011

4 lipca

Alma mater Pana Ha organizowala wczoraj obchody 4 lipca, czyli Swieto Niepodleglosci Wuja Sama. Napchalam sie tymi wszystkimi przekaseczkami, po ktorych czlowiek nie czuje, ze cokolwiek zjadl, a tyje jak na drozdzach. Saczac (chciwie) szampana, patrzylam z podziwem, jak Amerykanow wzrusza wlasny hymn. Az mi glupio bylo, ze oni reke na sercu, a ja w reku kelyszek.

Ale w duchu rechotalam. Tutaj demokracja, wartosci, amerykanizm, a ja z nowym fryzem, powstalym w wyniku wizyty w salonie fryzjerskim noszacym wdzieczna nazwe Djihad.

czwartek, 30 czerwca 2011

Je je jeeeeeee

Najstarsza zdala mature.
Jeszcze tylko dwa mlodsze smarki i obowiazek wobec rodzaju ludzkiego bedzie odwalony.

wtorek, 28 czerwca 2011

Nalesnikarnia

Uffff, para mi poszla uszami, jak zapracowanym (albo wkurzonym) ludzikom na kreskowkach.
Robilam wsz to, co kazda kobieta umie robic jednoczesnie:


  • smazylam nalesniki na dwie patelnie rownoczesnie


  • szukalam cukru po szafkach (a kuchnie sa dwie, wiec wymaga to przemieszczania sie miedzy pietrami)


  • rzucalam okiem na konczaca prac pralke, "bo ona takie dziwne dzwieki wydaje"a potem powalczylam z drzwiczkami "bo sie zaciely"


  • drugim okiem rzucalam na robotnika przemieszczajacego sie miedzy tarasem a parterem, bo wichura zrzucila parabole


  • probowalam pewna tancerke nauczyc skanowania dokumentow, w koncu sama je zeskanowalam i wyslalam.

Przechodzac plynnie od jednej czynnosci do drugiej zsunelam rozsuwajace sie polowki stolu do pingponga, poprawilam odhaczona firanke, zmylam kilka kubkow i pewnie popelnilam mechanicznie kilka innych czynnosci.


I co? I przypalilam jednego nalesnika. Nie wazne, ze tylko JEDNEGO. Przypalilam, i pan Ha to oczywiscie zauwazyl. Ulamek mikrochwili zastanowilam sie - nalesnik na glowie pana Ha czy zero seksu wieczorem. Co byscie wybraly?


Ach, zapomnialabym - trzecim okiem probowalam ogladac dr Hausa, wychwycilam wowczas jednym uchem, jak Srednia tlumaczyla mlodszemu kto to Gej. Tak mnie to rozbawilo, ze postanowilam Ha odpuscic. A moze zle zrobilam?

piątek, 6 maja 2011

...ach cz 3

za fotografem, po drugiej stronie podworka zaczynaja sie wydobywac olbrzymie kleby czarnego, gryzacego dymu. Przechylamy sie przez barierke na dachu i przed naszymi oczami roztacza sie taki oto widok




OOOOOOgien! Paaaaaaali sie, wylaaaaczyc elektryyyycznosc, ryknela Soda z jej wyskosci drugiego pietra - podworka swojego domu, a glos jej niosl sie jak dzwon, silniejszy nawet od glosnikow w pobliskim meczecie Pol dzielnicy pobieglo wylaczyc korki, albo nawet i cala dzielnica. Straz pozarna dojechala doslownie w kilka minut po jej telefonie, ale bylo i tak za pozno. Samochod nauki jazdy splonal calkowicie. Samozaplon.

Gdybym przyjechala autem, zostawilabym je wlasnie obok tego samochodu...

w odcinkach cz 2

O jedenastej rozpoczelismy nasza sesje zdjeciowa. Jestem doprawdy zaszczycona z kim mam okazje pracowac. Twarza kampanii bedzie nie kto inny, jak sama Soda Mama Fall, spiewaczka i aktorka z Teatru Narodowego Sorano. To taka nasza senegalska... Szczepkowska, kobieta zaangazowana i wszystkim znana. Doprawdy, lepiej nie moglismy trafic. Glos ma jak dzwon, o czym bede miala okazje sie przekonac za chwile... ale nie uprzedzajmy faktow. Na teledysku glos nie oddaje nawet cwierci rzeczywistej sily.



Ulotki maja propagowac badania przesiewowe dla kobiet i szczepienia dla dziewczat.

A tutaj pamiatkowe zdjecie z mojego gupola, profesjonalne zdjecie Sody matki i Sody corki bedzie widnialo na flayersach
Miny mamy bardzo niewyrazne, bo...

Powiesci w odcinkach cz 1

Dziwy, ktore mnie dzisiaj spotkaly dowodza, ze ptaszyna cos tam wyprosila. Tylko, ze jej sie osoby pomylily i slepy los tym razem mnie oblaskawil. Uprzedzam, bedzie dlugo, bo watkow pobocznych cale mnostwo.

Musze wiedziec co mi stuka w samochodzie, zanim go oddam do mechanika. Bo jak nie bede wiedziec, to dam sie wkrecic w kupowanie czesci zamiennych dla polowy tuzina aut wlasciciela warsztatu. Taka rzeczywistosc, niestety.

Dwa tygodnie temu wjechalam zbyt szybko w wielka dziure, dzien pozniej zaczelo cos stukac. Tak przy przednich kolach, jakby sie cos obluzowalo i lekko uderzalo o cos, szczegolne gdy auto jedzie po wertepach. Probujac zlokalizowac miejsce, powiedzialabym - pod nogami kierowcy. Pan Ha ignoruje, ja sie szczypie i szukam mechanika, ktoremu mozna zufac

Czy ktos ma pomysl, co to moze stukac?