czwartek, 11 sierpnia 2011

Kobieta z jajami

Jest Ramadan. Pan Ha o 20 je sniadanie, potem spacerujemy, 22 obiad, 5 rano kolacja.

21 - spacerujemy. Bez dzieci. Po pol godzinie chwycil mnie niepokoj, wracamy. W domu dzieciaki - jakas pani byla, zostawila kartke. Czytam: prosze zadzwonic pod numer XXX, podpisano XXX corka pani XXX z banku SGBS. Dzwonie, nie ma tekiego numeru. Bank SGBS? Nie mamy tam konta. Zastanawiam sie dalej... JASNY GWINT, opowiadac mi tu juz kto tu byl i co robil!!!

Opowiesc Najmlodszego:
Zadzwonila pani do drzwi, to jej otworzylem, chciala widziec rodzicow, to powiedzialem, ze wyszli, chcialem drzwi zamknac, ale weszla do srodka i powiedziala, ze na was zaczeka. Usiadla, a ja z Ablayem (kuzyn) wrocilismy do komputera. Co robila? Nie wiem, nie patrzylem, gralem w gry. Aha, wody sie chciala napic to jej dalem.

Opowiesc kuzyna:
Poszla na gore (pokoje dzieci) ale szybko wrocila. Rozgladala sie po salonie, to powiedzialem Najmlodszemu, ze ta tutaj to chyba czego szuka, ale on nie reagowal, bo wiesz ciocia, gralismy w FIFA 2010. Jak poszlismy do lodowki po wode, to podeszla do koszyczka, gdzie klucze trzymacie i drobniaki i grzebala tam. Potem sie zapytala, czy ktos jeszcze jest w domu. To poszedlem po Srednia i wrocilem do komputera.

Opowiesc Sredniej:
Dziewczyna, tak na oko 17 lat (sic!). Mila i sympatyczna, chciala od ciebie mamusiu jakies dossier do banku i poprosila, zebym z nia poszukala. Ale ja powiedzialam, ze nie wiem gdzie trzymasz papiery z banku. Chcialam ja jeszcze o cos zapytac, ale ona caly czas rozmawiala przez telefon, wiec nie chcialam jej przerywac. Chodzila troche po salonie, potem oparla sie o sciane przy wejsciu do waszej sypialni, caly czas z telefon przy uchu. I nagle weszla do waszego pokoju i zapalila swiatlo. Pomyslalam sobie, ze jest niegrzeczna i tak sie nie robi i chcialam jej to nawet powiedziec, ale nie chcialam byc niemila. Ale gdy otworzyla Twoja szafe z ubraniami, to sie jednak zapytalam czego szuka. To ona powiedziala, ze nic, napisala na kartce ten nr telefonu i poszla. Aha, wydaje mi sie, ze dotknela Twoja torebke, ktora lezala na lozku.

Zniknela tylko pieczatka firmowa. Mielismy wszyscy wiecej szczescia niz rozumu.

Coz za misterny plan: godzina, telefon, sprawa z banku. I ta odwaga! Niewatpliwie dziewczynka ma niezle jaja.

(opowiem Wam kiedys jak wyglada "sposob na wode"i "sposob na zapalenie opon mozgowych")

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

CO2

Kurtyna w gore!!!

Zakupilam, zaplacilam z zamiarem zawiezienia do kliniki butle z GAZEM CO2 - ostatni element do projektu. Gazem CO2 dokonuje sie zabiegu kriochirurgii, czyli zamrazania zmian przedrakowych, inaczej stanow dysplastycznych.

Zakupilam, zaplacilam, podjechalam autem pod rampe i sie zaczelo.
- wieziesz to w bagazniku? - pan sie uprzejmie zapytal - bo wiesz, to NIEBEZPIECZNE!
- no ale co sie moze stac? - sie pytam. - to nie dostalas listy z ostrzezeniami? - panu wychodza oczy z orbit.
- no do licha, nie - moje zaczynaja sie upodabniac do jego. - To lec po te kartke z ostrzezeniami - dodal.

To polecialam. A tam 5 stron, ze palne, ze wybucha, ze niebezpieczne, ze powoduje utrate przytomnosci gdy sie ulatnia, a ze sie ulatnia tego nie wiadomo, bo bezwonne. Musialam podpisac ze sie zaznajomilam i ze biere na wlasna odpowiedzialnosc. - Otworz okna - poradzil uprzejmie pan - na wypadek gdyby sie jednak ulatnialo.

K... m.c zaklelam na glos (komfort zycia w kraju gdzie (jeszcze) nie znaja polskich przeklenstw). Trudno, bede jechac wolno i z otwartymi oknami.

Po drodze oczywiscie wszyscy probowali mnie stuknac, albo przynajmniej zajechac droge. Ale nie dalam sie. Dojechalam i dowiozlam.

Kurtyna opada z hukiem z powodu zmrozenia CO2.

Po powrocie do domu odebralam telefon od fabryki CO2, ze bardzo przepraszaja, ale zapomnieli mi powiedziec, ze za drobna oplata oni zapewniaja transport.

Podpalam kurtyne.

czwartek, 4 sierpnia 2011

Ciiiiiii

Czesto jest tak: wszyscy wiemy o co chodzi ale ciiiiiiiiiii
Tato kolezaki mial guza. GUZA. Nikt nie powiedzial rak, nowotwor, wszyscy mowili GUZ. Moze miedzy soba byli szczerzy, trudno mi uwierzyc, ze rodzina nie rozmawiala z lekarzem o rokowaniach, ze pacjent nie wiedzial na co choruje. Tato zaczal byc poddawany terapii. Okazalo sie, ze to chemio - terapia.
Do dzisiaj w rozmowach nie pada slowo RAK.
Czy tu jest podobnie? Jesli tak, na bogi, DLACZEGO??? Dlaczego nie padlo slowo RAK???
Wytlumacze: nie jestem fanka epatowania rakiem. Ok, sama pisze bloga o raku, gdzies sie tam udzielam przeciwrakowo, ale moj projekt zycia - projekt przeciwdzialania zachorowaniu na RSM w Senegalu - robie jako Anna Ha, wcale nie byla pacjentka onkologiczna. Bo nie widze sensu i juz. Bohaterkami projektu sa kobiety, ktore chcemy zbadac, wyedukowac, upomniec sie o ich prawa (a propos - blog projektowy tutaj). To jednak roznica zasadnicza - nie epatowac a wypierac sie. W koncu na tych, hehehe, celebrytach, jakas tam odpowiedzialnosc ciazy. Milczac daja znak - tak, mam TA chorobe, TA STRASZNA, tak straszna, ze imienia jej nie wolno wypowiadac na daremnie.

Gorac

Od sierpnia do listopada w Senegalu jest strasznie. Goraco, wilgotno, meczaco. Trzeba sie nauczyc zyc w rytmie tropikow: wstawac wczesnie, klasc sie pozno, w poludnie uprawiac sjeste. Wszelkie aktywnosci ograniczyc do spraw ktore musza byc zalatwione, te ktore moga, a nie musza - skreslic. I ta weryfikacje powtorzyc jeszcze trzy razy, by otrzymac liste dzialan niezbednych do przezycia. Sprobujcie, sami sie zdziwicie jak krotka moze byc ta lista.

Jade na maksymalnych dawkach hormonow. Mimo to wybuchy goraca mi sie zdazaja - poskarzylam sie docowi. Przepisal Abufen - swinstwo, dretwieja mi od niego paluszki. A do tego gowno nie dziala, pomyslalam wycierajac pot z czola podczas napadu goraca. Kurcze, a moze to nie sa wcale wybuchy goraca, tylko zwyczajny upal i sie niepotrzebnie truje - doszlam do wniosku po tygodniu zazywania.

Onkobieg

Oglaszamy i namawiamy
Onkobieg organizowany przez Stowarzyszenie Sarcoma.
Pobiegnijcie, namowcie znajomych, rozpropagujcie.

wtorek, 2 sierpnia 2011

Ramadan i intencje





Naukowo udowodnione rozpoczecie Ramadanu.

Odnosze wrazenie, ze Najukochanszemu blizej do Stworcy niz mnie. Bede wiec stac nad nim codzinnie i pilnowac czy dokladnie sie pomodlil, w czyjej intencji sie pewnie domyslacie.

Na te okolicznosc przysiegam wstawac przed switem i robic Slubnemy sniadanie, co by mogl tylko modlitwie sie poswiecic.

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

ucieka z kapieli bo sie wybieli i mlodej parze niech sie szczesci

Mala tytulowa prowokacja.

Najmlodszy poszedl wczoraj na plaze z kuzynostwem. W samo poludnie, bez kremu i czapki. Polozyl sie na sloncu z postanowieniem upodobnienia sie do kuzynow. Gdy go wieczorem odbieralam od szwagierki, rozpalony byl strasznie; goraczka prawie 39 stopni, dreszcze, zimne rece. Biafin na skore, paracetamol do picia i zamumifikowanie w zimnym, mokrym przescieradle. Ech, gupol.

A pewnej mlodej parze, ktora jutro slub bierze, zycze jak najwiecej wspolnych lat, w milosci i szczesciu.
Zycze calym moim sercem. Pan Ha doklada swoje.