Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 stycznia 2012

Sport?

Obejrzalam sie krytycznie w lustrze. Niebezpodstawnie ktos mi dal ostatnio piecdziesiat lat.
Za cztery miesiace skoncze czterdziestke...

Moze powinnam sie kapac w kolagenie? Albo go sobie wstrzykiwac gdzie sie da? Podczas piatkowej kontroli probowalam wciagnac w te zarty Doca. Nawet nie odpowiedzial. Wpatrzony w ekran usg, analizujac wyniki badan, zignorowal moje kobiece problemy. Moze powinnam sie z nimi udac do geriatry?

Doc nie widzi nic niepokojacego. Wzrost markera SCC i lekkie przekroczenie normy - obserwujemy i powtarzamy badanie za dwa miesiace. I spimy spokojnie. Ta, on na pewno...

Wybralam sie wczoraj na krotki, pieciokilometrowy spacer z kijkami. Nad ranem wyrwal mnie ze snu bol prawego stawu biodrowego i kolan. Moze wiec powinnam jednak ten kolagen strzyknac sobie prosto do stawow? Wieczorem ide na trzecie zajecia jogi. Umieram na nich z nudow, sport dla emerytow.

Samopoczucie takie sobie, nastroje tez. Nie daje sie wciagnac czarniej dziurze, ktora wiruje blisko i coraz blizej. Kurczowo staram sie czepiac malych radosci, przyjemnostek i zachwytow. I oszukiwac sama siebie - zdjelam okulary i po mieszkaniu sune bez - lekko rozmyte kontury twarzy prezentuja sie duzo korzystniej.

wtorek, 6 września 2011

ortopedysta

Zdaniem taty Marciochy, rowniez lekarza, ortopeda jest JESZCZE GORSZY od chirurga. Bo chirurg wycina a ortopeda rabie (Marciosz, to tak bylo?). Zdaniem trenera Artura zwykly ortopeda, nie sportowy, moze w przypadku urazu czysto sportowego po prostu sobie nie poradzic.

Przysfoiwszy powyzsze prawdy, ktore srednio przyjaznie nastroily mnie do "specjalisty", zaraz na progu gabinetu zaatakowalam - a ma pan doswiadczenie w leczeniu problemow sportowcow? Rezolutnie odparowal pytaniem, - co pani ma na mysli mowiac - doswiadczenie?

Lekarz jak lekarz, wizyta jak wizyta, trzeba poglebic diagnostyke - pojutrze, no moze sie wcisne na jutro, ale nie sadze - usg uda, kolana i piety. Podejrzewa stluczenie piety.


Bardzo zaluje, ze od pol roku albo i dluzej wszystkim wokol cwierkole o bieganiu i o maratonie. Znajome Toubaby wrocily z wakacji (pamietacie, pisalam kiedys, ze Bialasy uciakaja z Senegalu przed pora deszczowa), a ze to francuskie Toubaby, wiec dyplomatycznie grzeczne i mile, po slowach powitania pierwsze pytania oczywiscie kieruja w okolice hobby/wakacji/dzieci rozmowcy. Czyli - no kiedy biegniesz? albo - jak forma?

Dlugo bede te, nomen omen, zabe przelykac.
Albo wiem - skasuje wszystkie posty o bieganiu. Rech, rech, rech.

wtorek, 1 czerwca 2010

wstydliwe badanie na k..., Hôpital Principal, rekordy





Dr Kocur nalegal od kilku miesiecy zebym zrobila „wstydliwe badanie na k…” – i nie jest to badanie krwi... Bo podczas operacji gdy robil przeglad flakow, zauwazyl brzydki stary diverticule – uchylek na esicy. Pytal o problemy gastryczne, no nigdy nie mialam, jesli nie liczyc klucia po.. przepiciu i przejedzeniu w Polsce (bo tylko tam mi sie zdazaly takie ekscesy) – o to, to wlasnie – wykrzyknal – o te symptomy mi chodzi. Stanelo wiec, ze kiedys musze to badanie zrobic.

Rzeczywistosc okazala sie jak zawsze zagmatwana. Niepasujace terminy, niepasujacy lekarz, albo badanie robie platnie – bagatelka – tutaj to ok. 700 euraskow. Oj nie, uparlam sie, chce na ubezpieczenie albo w Polsce (125 euraskow). Dzisiaj Szpital Glowny – Hopita Principal zadzwonil do mnie, ze moge wreszcie przyjsc ustalic termin badania. Szpital to ten budynek powyzej. Przepiekny, zabytkowy zespol kilkunastu pokolonialnych pawilonow. Nowoczesniejsze budynki oczywiscie tez sa. Spedzilam tam calutki luty, cale 28 dni. Brrrr. Ale dbali o mnie bardzo, bardzo dobrze. Gdy wydobrzalam na tyle, by moc spacerowac po pieknych kruzgankach i ogrodkach i zaczelam sie juz troche zadomawiac, wymeldowali mnie i kazali wracac do domu. Dzisiaj biegalam od biura do biura ustalajac date „badania na k”, spotkania z anestezjologiem, badan krwi. Oczywiscie kazda z tych spraw w innym biurze, na inny papierek i u innej sekretarki. Ech, niech zyje biurokracja. Ale nie narzekam, szpital piekny, biegalo mi sie z przyjemnoscia (czekam na ochy i achy nad uroda szpitala...).

A po poludniu prawdziwe bieganie - poprawilam o minute swoj rekord sprzed tygodnia. Ale stanu wyzszej swiadomosci nie osiagnelam, malo tego, myslalam, ze na koniec pluca wypluje. Pewnie zaczelam za szybko. Odpuszczam sobie szybkosc i stawiam od dzisiaj na wytrzymalosc – niewazne w jakim tempie, wazne, zeby bylo min. 40 min. biegu ciaglego trzy razy w tygodniu. Zreszta – rosnaca temperatura i wilgotnosc nie pozwola mi na poprawianie wynikow.