Od poltora roku, czyli do czasu zachorowania i pozniej wyzdrowienia, robie analizy w jednym, prywatnym (tylko takie sa) laboratorium. Kupe kasy zostawilismy u nich, ja z ubezpieczycielem do spoly. Srednio ponad 100 eurasow od badania. Laboratorium nowoczesne, skomputeryzowane, czyste, wyniki nawet mailem wysylaja, a za dodatkowa oplata przyjada do domu pobrac krew.
Niestety "mojego"markera nie robia. Pobieraja krewke i wysylaja do Francji. Troche wiec trwa oczewkianie na wyniki. Zawsze prosze o wyslanie mi wynikow czesciowych, tych, ktore sa juz gotowe po kilku godzinach (LDH, kalcemia), ktore tez jako taki obraz sytuacji daja i po ktorych mozna poznac czy cholerstwo nie wraca.
Bo wiemy, ze czekanie najgorsze jest. Skrzynke sprawdzam co godzine, przytupuje nozkami i palcami bebnie. Laboratorium tez to rozumie. Znaczy sie mowi, ze rozumie, obiecuje ze wysle i... zawsze musze do nich dzwonic z ryjem, ze nie dostalam czesciowych. Wyzywam ich od bezsercowcow albo bezkompetentnych, w zaleznosci od nastroju.
W poniedzialek robilam ostatnie badania. Z przyzwyczajenia poprosilam o wyslanie czesciowych. Potem caly tydzien sobie obiecywalam, ze za chwilke do nich zadzwonie. Zajetosc wielka mi w tym przeszkadzala, ale po poniedzialku juz na bank glowe im zmyje.
Nie zdaze. Wyniki przyszly. Calosciowe, z markerem SCC. Jestem zdrowa.
sobota, 16 lipca 2011
piątek, 15 lipca 2011
15 lipca, poczatek badan przesiewowych
50 kobiet przebadanych, 1 rak inwazyjny, 3 dysplazje do krioterapii, kilka polipow i innych pomniejszych problemow.
Miejsce - Yeumbeul, przedmiescia Dakaru.
I znow sie poryczalam. A kilka dni temu narzekalam, ze nic nie czuje, ze dusza pewnie w jajnikach sie miesci i dlatego ja nic nie czuje.
Miejsce - Yeumbeul, przedmiescia Dakaru.
I znow sie poryczalam. A kilka dni temu narzekalam, ze nic nie czuje, ze dusza pewnie w jajnikach sie miesci i dlatego ja nic nie czuje.
wtorek, 12 lipca 2011
Niewinnosc
Nie moge, to wszystko za duzo mnie kosztuje, chcialabym zapomniec o chorobie, o raku, moim raku i innych - zalilam sie docowi w chwili slabosci (pamietacie, robimy razem projekt badan i przeciwdzialania RSM na przedmiesiach Dakaru).
- to zrob swoje, dokoncz projekt, a potem odpusc, zajmij sie czyms innym - mruknal doc.
cisza
dalej cisza...
- ale ja nie moge - powiedzialam
- ale nie mozesz - powiedzial rownoczesnie ze mna. - jestes juz stracona...; szyderca - pomyslalam...
Tak, jestem stracona, tak jak Wy; stracilismy niewinnosc i juz nigdy nie bedzie jak przedtem. RAK, widze go wszedzie, czuje, placze przez niego, zyje obok, zyje dla. Skurwysyn.
Placze. Wiecie dlaczego. Wole nie pisac, bo nie wierze, ze ONA juz nic nie napisze.
poniedziałek, 11 lipca 2011
Post
W Dakar zabraklo puszek dla kotow. Kicia je wiec suche i co tam jej skapnie od nas, rybki, miesko, chrzastki od kurczaka. Pan Ha przyniosl jej dzisiaj wielka puche... zarcia da psow. Wachala, skakala, miauczala, a potem fuuuj i otrzasanie lapami.
Jak sie przeglodzi ze dwa dni to zje.
Jak sie przeglodzi ze dwa dni to zje.
czwartek, 7 lipca 2011
Bzdety pisane po polnocy
Sa takie dni, kiedy wszystko wpienia, bo wszystko idzie nie tak jak trza.
Terminy sie obsuwaja, dostawcy znajduja milion wymowek na obsuwy, a czek bedacy jedynym zywicielem rodziny w tym tygodniu ma podpis podpadajacy pani w okienku "ze ta laseczka i ten ogonek sa inne niz w speciment", a pani w okienku bynajmniej nie ma jakiejs supersofistyke technologii na ocenianie autentycznosci podpisu, tylko se na oko ocenia; kiedys taka pania przewleke przez to okienko bankowe na zewnatrz, a otworek maluski, ale pocwicze jeszcze z hantelkami na rece i dam rade. Bedziecie mi potem paczki wysylac od aresztu w Dakar. Prawda ze bedziecie??? Wrrrrrrrrrrr
Sorry za te frankofinizmy, alezem zmeczona. No i przynajmniej wicie jak Aniaha parla na codzien. Wiem, straszne to.
Cos jesze chcialam napisac. A, ze biegalo mi sie znow super. Z mieszanka jak ostatnio, kisiel postanowilam wyprobowac dopiero na 70 minutowym bieganiu w wekendzik. Nawdychalam sie dzies spalin niemilosiernie, troche mnie to martwi; mialam wizje komorek nowotworowych odradzajacych sie jak ten feniks na skutek wdychanego gowna. Ale co tam, niedlugo kontrola i badanie krwi. Alez to zlecialo - jeknal dzisiaj Dr Kasse wypisujac skierowani na badania. Wlasnie, zlecialo...
Czuje pewien dyskomfort. Pracuje z wlasnym ginekologiem. Zmienic prace czy zmienic ginekologa?
Terminy sie obsuwaja, dostawcy znajduja milion wymowek na obsuwy, a czek bedacy jedynym zywicielem rodziny w tym tygodniu ma podpis podpadajacy pani w okienku "ze ta laseczka i ten ogonek sa inne niz w speciment", a pani w okienku bynajmniej nie ma jakiejs supersofistyke technologii na ocenianie autentycznosci podpisu, tylko se na oko ocenia; kiedys taka pania przewleke przez to okienko bankowe na zewnatrz, a otworek maluski, ale pocwicze jeszcze z hantelkami na rece i dam rade. Bedziecie mi potem paczki wysylac od aresztu w Dakar. Prawda ze bedziecie??? Wrrrrrrrrrrr
Sorry za te frankofinizmy, alezem zmeczona. No i przynajmniej wicie jak Aniaha parla na codzien. Wiem, straszne to.
Cos jesze chcialam napisac. A, ze biegalo mi sie znow super. Z mieszanka jak ostatnio, kisiel postanowilam wyprobowac dopiero na 70 minutowym bieganiu w wekendzik. Nawdychalam sie dzies spalin niemilosiernie, troche mnie to martwi; mialam wizje komorek nowotworowych odradzajacych sie jak ten feniks na skutek wdychanego gowna. Ale co tam, niedlugo kontrola i badanie krwi. Alez to zlecialo - jeknal dzisiaj Dr Kasse wypisujac skierowani na badania. Wlasnie, zlecialo...
Czuje pewien dyskomfort. Pracuje z wlasnym ginekologiem. Zmienic prace czy zmienic ginekologa?
wtorek, 5 lipca 2011
Powrot mocy
W ubieglym tygodniu biegalo mi sie koszmarnie. Polamentowalam o tym troche na Maratonie Kobiet, kto chce, niech tu poczyta. Trener Kujawinski poradzil, dziewczyny z druzyny gazetowej tez. Pola jak zawsze przeszla sama siebie i znalazla takie oto rewelacje.
woda z sola cytryna i miodem oraz plynny kisiel
Dzisiaj biegalam 50 minut o 20.30; pora bardzo odpowiednia, upal mniejszy, slonce nie trzaska po glowie. Bieglam z butelka, pociagajc co 7 minut mieszanke wody, miodu, cytryny i szczypty soli. Bieglam sama, wiec z szybkoscia slimacza. I... bieglo mi sie CUDOWNIE!!! Dawno nie czulam tej lekkosci w nogach i czystej przyjemnosci z biegania. Znalazlam nawet sily, by przyspieszyc na ostatanie 5 minut, a po zakonczeniu biegu zaro zadyszki.
W czwartek wyprobuje plynny kisiel. Polu, jetes wielka!!!
woda z sola cytryna i miodem oraz plynny kisiel
Dzisiaj biegalam 50 minut o 20.30; pora bardzo odpowiednia, upal mniejszy, slonce nie trzaska po glowie. Bieglam z butelka, pociagajc co 7 minut mieszanke wody, miodu, cytryny i szczypty soli. Bieglam sama, wiec z szybkoscia slimacza. I... bieglo mi sie CUDOWNIE!!! Dawno nie czulam tej lekkosci w nogach i czystej przyjemnosci z biegania. Znalazlam nawet sily, by przyspieszyc na ostatanie 5 minut, a po zakonczeniu biegu zaro zadyszki.
W czwartek wyprobuje plynny kisiel. Polu, jetes wielka!!!
4 lipca
Alma mater Pana Ha organizowala wczoraj obchody 4 lipca, czyli Swieto Niepodleglosci Wuja Sama. Napchalam sie tymi wszystkimi przekaseczkami, po ktorych czlowiek nie czuje, ze cokolwiek zjadl, a tyje jak na drozdzach. Saczac (chciwie) szampana, patrzylam z podziwem, jak Amerykanow wzrusza wlasny hymn. Az mi glupio bylo, ze oni reke na sercu, a ja w reku kelyszek.
Ale w duchu rechotalam. Tutaj demokracja, wartosci, amerykanizm, a ja z nowym fryzem, powstalym w wyniku wizyty w salonie fryzjerskim noszacym wdzieczna nazwe Djihad.
Ale w duchu rechotalam. Tutaj demokracja, wartosci, amerykanizm, a ja z nowym fryzem, powstalym w wyniku wizyty w salonie fryzjerskim noszacym wdzieczna nazwe Djihad.
Subskrybuj:
Posty (Atom)