Zdaniem lekarza robiacego usg oraz ortopedy, wyhodowalam sobie chroniczne zapalenia sciegien na obu nogach. Pewnie sama jestem sobie winna, ignorujac bol, ktory pojawil sie dawno, dawno temu. Ale do licha, potraficie odroznic bol sciegna od bolu miesni?
Pojawia sie pytanie, co takiego zadalam sobie w glowie, zeby tak bardzo zamknac sie na sygnaly plynace z wlasnego ciala. Proste rownania: biegam = nie mam raka i wiecej biegam = wiecej nie mam raka, jednak sie nie sprawdzily. Trzeba bylo po drodze dodac kilka waznych danych, by ostatecznie otrzymac wynik: nie ma raka = nie biegam. Trzy tygodnie!!! odpoczynku, potem dwa tygodnie powolny marsz, rozciaganie i trucht w miejscu (!!!), a potem zaczynam od - powolnych trzech kilometrow!!!
A maraton za miesiac. I nie przesuna go dla mnie.
Bardzo duzo kosztowalo mnie pogodzenie sie z faktem, ze go nie przebiegne. Ostatecznie nie decyzja lekarza mnie przekonala, ale fakt, ze noga nadal boli, ciagnie do kolana, do piety, stawiajac stope mam wrazenie, jakby mi sie zaraz miala cala kostka rozjechac; ciagnie w gore do posladka.
Zaluje. To byl wazny cel na ten rok. Balam sie wlasnej niemocy, lenistwa, ze zabraknie mi silnej woli by wypelniac plan treningowy, ale tej opcji nie przewidzialam. Ze sie tak latwo przetrenuje. I ze dokucza mi nie miesnie, nie kosci, ale sciegna.
czwartek, 15 września 2011
sobota, 10 września 2011
11 wrzesnia
Ped i grypa, sponsorowaly ostatni moj tydzien. W pedzie i z grypa zrobilam usg nogi, wlasciwie nog, przymiotnik "chroniczne" bedzie tutaj slowem kluczowym, ale o tym w kolejnym poscie. W pedzie i z grypa kupowalam wyprawke szkolna dla Najmlodszego, walizke dla Slubnego, skarpetki i takie tam inne gadzety potrzebne w podrozy. Bo rozstajemy sie na 3 tygodnie, Wuj Sam bedzie szkolil Pana Ha w swojej pieknej stolicy.
Zadumalam sie dzisiaj nad poranna kawa, uzmyslowiwszy sobie zbieg dwoch okolicznosci - podroz samolotem do Washingtonu i jutrzejsza data.
Zadumalam sie dzisiaj nad poranna kawa, uzmyslowiwszy sobie zbieg dwoch okolicznosci - podroz samolotem do Washingtonu i jutrzejsza data.
wtorek, 6 września 2011
ortopedysta
Zdaniem taty Marciochy, rowniez lekarza, ortopeda jest JESZCZE GORSZY od chirurga. Bo chirurg wycina a ortopeda rabie (Marciosz, to tak bylo?). Zdaniem trenera Artura zwykly ortopeda, nie sportowy, moze w przypadku urazu czysto sportowego po prostu sobie nie poradzic.
Przysfoiwszy powyzsze prawdy, ktore srednio przyjaznie nastroily mnie do "specjalisty", zaraz na progu gabinetu zaatakowalam - a ma pan doswiadczenie w leczeniu problemow sportowcow? Rezolutnie odparowal pytaniem, - co pani ma na mysli mowiac - doswiadczenie?
Lekarz jak lekarz, wizyta jak wizyta, trzeba poglebic diagnostyke - pojutrze, no moze sie wcisne na jutro, ale nie sadze - usg uda, kolana i piety. Podejrzewa stluczenie piety.
Bardzo zaluje, ze od pol roku albo i dluzej wszystkim wokol cwierkole o bieganiu i o maratonie. Znajome Toubaby wrocily z wakacji (pamietacie, pisalam kiedys, ze Bialasy uciakaja z Senegalu przed pora deszczowa), a ze to francuskie Toubaby, wiec dyplomatycznie grzeczne i mile, po slowach powitania pierwsze pytania oczywiscie kieruja w okolice hobby/wakacji/dzieci rozmowcy. Czyli - no kiedy biegniesz? albo - jak forma?
Dlugo bede te, nomen omen, zabe przelykac.
Albo wiem - skasuje wszystkie posty o bieganiu. Rech, rech, rech.
Przysfoiwszy powyzsze prawdy, ktore srednio przyjaznie nastroily mnie do "specjalisty", zaraz na progu gabinetu zaatakowalam - a ma pan doswiadczenie w leczeniu problemow sportowcow? Rezolutnie odparowal pytaniem, - co pani ma na mysli mowiac - doswiadczenie?
Lekarz jak lekarz, wizyta jak wizyta, trzeba poglebic diagnostyke - pojutrze, no moze sie wcisne na jutro, ale nie sadze - usg uda, kolana i piety. Podejrzewa stluczenie piety.
Bardzo zaluje, ze od pol roku albo i dluzej wszystkim wokol cwierkole o bieganiu i o maratonie. Znajome Toubaby wrocily z wakacji (pamietacie, pisalam kiedys, ze Bialasy uciakaja z Senegalu przed pora deszczowa), a ze to francuskie Toubaby, wiec dyplomatycznie grzeczne i mile, po slowach powitania pierwsze pytania oczywiscie kieruja w okolice hobby/wakacji/dzieci rozmowcy. Czyli - no kiedy biegniesz? albo - jak forma?
Dlugo bede te, nomen omen, zabe przelykac.
Albo wiem - skasuje wszystkie posty o bieganiu. Rech, rech, rech.
poniedziałek, 5 września 2011
Co to bedzie...
Spac, spac, spac.
Trac oczy probuje sobie przypomniec, dlaczego w Bolandzie przestrachem sie reaguje gdy sie lustro zbije. Czy to ma byc "siedem lat nieszczesc"? A gdy sol sie skonczy? Jedzenia zabraknie?
I co trzeba zrobic, zeby odczarowac; pluc, drapac, isc do marabu?
Lustro sie zbilo, sol wszystek wyszla. A co mi tam - jeszcze jedna siedmiolatka nieszczesc, lodowka z samym swiatlem w srodku.
Braocs.
Trac oczy probuje sobie przypomniec, dlaczego w Bolandzie przestrachem sie reaguje gdy sie lustro zbije. Czy to ma byc "siedem lat nieszczesc"? A gdy sol sie skonczy? Jedzenia zabraknie?
I co trzeba zrobic, zeby odczarowac; pluc, drapac, isc do marabu?
Lustro sie zbilo, sol wszystek wyszla. A co mi tam - jeszcze jedna siedmiolatka nieszczesc, lodowka z samym swiatlem w srodku.
Braocs.
niedziela, 4 września 2011
The end
Nie mam co czekac na cud. Nie przestanie bolec.
Jak z rakiem, diagnoze postawilam sobie sama - zespol pasma biodrowo - piszczelowego. I to taki porzadnie zaawansowany. Boli zewnetrzna czesc uda, cos tam ciagnie w kolanie i haczy swa wstretna macke o piete.
Czytam na bieganiu i dochodze do wniosku, ze sama sobie na to zapracowalam. Ignorowalam bol piety i bioder, ktory pojawil mi sie po tym beznadziejnie debilnym lazeniu z kijkami z szybkoscia 7km/h (Graziano, udusze Cie, jak mi za tydzien wyslesz sms z kolejnym zaproszeniem na niedzielne chodzenie).
Ignorowalam bol zewnetrznej czesci uda i "srubek", bo... bo mnie od dwoch lat ciagle cos boli i przyzwyczailam sie, ze trzeba wstac, pracowac, zyc, no i biegac, mimo bolu; ze nie nalezy sie nad soba roztkliwiac.
Urocze trzeszczenie i chrupanie podczas krecenia prawa kostka w spoczynku, bardzo mnie i meza rozsmieszalo. Przez kilka dobrych miesiecy. To tez ignorowalam. A byla to zapowiedz nadchodzacej, nadbiegajacej raczej, katastrofy.
No i jeszcze cos - w Dakarze sa 3 rodzaje podloza: gruz, asfalt i beton. Biegalam po asfalcie, czyli po jezdni. Zawsze dla bezpieczenstwa "pod prad", czyli po lewej stronie drogi. Moja lewa noga byla tym samym obciazona przez dodatkowe nachylenie. Minimum 40 km tygodniowo lewa noga nizej od prawej.
Czyj organizm by to wytrzymal?
Odstawiam profenid i myolastan i czekam, co bedzie dalej. Sprobuje namierzyc jutro jakiegos ortopede.
Jak z rakiem, diagnoze postawilam sobie sama - zespol pasma biodrowo - piszczelowego. I to taki porzadnie zaawansowany. Boli zewnetrzna czesc uda, cos tam ciagnie w kolanie i haczy swa wstretna macke o piete.
Czytam na bieganiu i dochodze do wniosku, ze sama sobie na to zapracowalam. Ignorowalam bol piety i bioder, ktory pojawil mi sie po tym beznadziejnie debilnym lazeniu z kijkami z szybkoscia 7km/h (Graziano, udusze Cie, jak mi za tydzien wyslesz sms z kolejnym zaproszeniem na niedzielne chodzenie).
Ignorowalam bol zewnetrznej czesci uda i "srubek", bo... bo mnie od dwoch lat ciagle cos boli i przyzwyczailam sie, ze trzeba wstac, pracowac, zyc, no i biegac, mimo bolu; ze nie nalezy sie nad soba roztkliwiac.
Urocze trzeszczenie i chrupanie podczas krecenia prawa kostka w spoczynku, bardzo mnie i meza rozsmieszalo. Przez kilka dobrych miesiecy. To tez ignorowalam. A byla to zapowiedz nadchodzacej, nadbiegajacej raczej, katastrofy.
No i jeszcze cos - w Dakarze sa 3 rodzaje podloza: gruz, asfalt i beton. Biegalam po asfalcie, czyli po jezdni. Zawsze dla bezpieczenstwa "pod prad", czyli po lewej stronie drogi. Moja lewa noga byla tym samym obciazona przez dodatkowe nachylenie. Minimum 40 km tygodniowo lewa noga nizej od prawej.
Czyj organizm by to wytrzymal?
Odstawiam profenid i myolastan i czekam, co bedzie dalej. Sprobuje namierzyc jutro jakiegos ortopede.
sobota, 3 września 2011
Ostatnia szansa czyli cudotworca lecz wcale nie marabut
Wieki cale nie pisalam o bieganiu. Bo nie ma o czym. Nie ma biegania, nie ma pisania i pewnie nie bedzie maratonu. :( Dwa tygodnie odpoczywalam, tydzien udawalam, ze trenuje - po polgodzinnych truchtaniach wracalam do domu z noga prawie sparalizowana z bolu. Dzis dalam sobie ostatnia szanse - etiopata, zwany przez Hankeskakanke cudotworca. Powyginal mna, pokrecil, ponaciagal. Chrupalo, trzaskalo, nie powiem - ucisk w okolicach krzyza puscil, ale noga nadal boli. Podobno mialam zablokowane L3 i L4 i nerw ktory tam sie zaczyna i konczy nad pieta (wcale nie kulszowy, jakis inny), podobno ma przestac bolec w ciagu dwoch dni. Zatem - czekam do poniedzialku.
Bez biegania staje sie wredna malpa. Cud, ze na dzisiajszych zakupach szkolnych obylo sie bez rozlewu krwi.
Nie zagladam tez na biegowe blogi, bo mi sie zal robi. Szlag niech to. Tylko prosze mnie nie pocieszac, ze nie ten maraton to inny bedzie. Nie bedzie. Osteoporoza i zwyrodnienia galopuja jak szalone, nie pozwalajac zapomniec, ze terapia ktora przeszlam byla radykalnie radykalna. Wiec albo teraz albo nigdy.
Bez biegania staje sie wredna malpa. Cud, ze na dzisiajszych zakupach szkolnych obylo sie bez rozlewu krwi.
Nie zagladam tez na biegowe blogi, bo mi sie zal robi. Szlag niech to. Tylko prosze mnie nie pocieszac, ze nie ten maraton to inny bedzie. Nie bedzie. Osteoporoza i zwyrodnienia galopuja jak szalone, nie pozwalajac zapomniec, ze terapia ktora przeszlam byla radykalnie radykalna. Wiec albo teraz albo nigdy.
piątek, 2 września 2011
Marabut
czyli czarownik. Kilka dni temu poszlam do takiego, jako obserwator oczywista. I co? E tam, lipa. Taki sobie zwykly facet, magicznych przedmiotow ma malo, ale... swiecie wierze, ze jego czary poskutkuja.
Wyjasniam. Czlowiek przyszedl do marabu z intencja jak najbardziej realna, w poszukiwaniu obrony przed zlymi ludzmi. Czlowiek wierzy w te wszystkie gri-gri, dziny, dobre i zle moce. Wyszedl wiec od marabu z przekonaniem, ze zli mu nie zaszkodza, ze jest chroniony. W efekcie chodzi wyprostowany, z blyskiem w oku, uzywa mocnej i madrej argumentacji podczas zebran ze zlymi i neutralnymi; no patrze i nie wierze - prawie terminator.
Marabu jako superpsychoanalityk.
I stawki ma podobne...
Subskrybuj:
Posty (Atom)