Czy biegajacy chodza w adidasach?
Wyprowadzajac psa, idac na zakupy albo zwyczajnie chodzac?
Ja nie. Bo mi moich szkoda, ale gdybym miala dziesiec par, pewnie tez bym w nich nie chodzila.
Predzej bym zalozyla tak zwane trampki lub tenisowki.
No to jak, chodza?
niedziela, 10 kwietnia 2011
sobota, 9 kwietnia 2011
Ufff
Wstalam o piatej. Biegalam od szostej do osmej, w tym piec razy pod gorke na latarnie. Potem zawiozlam syna na sport. Potem pojechalam do centrum z corka kupowac buty. Potem materialy dla mnie na poszycie tego i owego (mam dosc chodzenia w za duzych ciuchach, skoro po roku waga nie wskakuje na poziom sprzed choroby, pewnie juz tak zostanie). Potem zakupy spozywcze. Potem obiad z kolega, ktoremu udalo sie uciec z Abidzanu (ufff). Potem odwiozlam syna na urodziny i tanczylam z dzieciakami 4 godziny. Wrocilam, nakarmilam i ide spac, bo padam.
Wiem, post jest o niczym.
Ale wiecie - musze utrzymac srednia postow na miesiac.
Wiem, post jest o niczym.
Ale wiecie - musze utrzymac srednia postow na miesiac.
czwartek, 7 kwietnia 2011
"Sen mara"
Sen mara , nie odzegnasz sie
Sen zycie - smierc, nie uciekniesz,
Sen love - hate, zrosniete przepasci,
Jedno serce podzielone na sto,
Jedna mysl oszalala w pszczelim roju,
Jeden rozum pomieszany na morzu sprzecznosci.
Logos i chaos, nie pogodzisz ich,
Sen - widmo zabitych i spokoj bezpiecznych,
Sen walczacych wsrod kleski i krzywda bezbronnych,
Jedno serce pekniete, wszystkie serca bezradne,
Jedna mysl oszalala, wszystkie mysli w poplochu,
Jeden rozum i morze, obszar bez dna.
A jednak sucha stopa przechodzil po wodzie
Bog wiara, czynil cuda i konal za innych,
Sen pieklo potepionych i niebo niewinnych,
Sen zbawienie, sen kara,
Jeden na sto,
Morze bez dna,
Morze dno,
Sen mara.
Autorzy naszych szkolnych podrecznikow uwielbiali Wierzynskiego. My mniej. Ja na studiach posmiechiwalam sie z jego przestarzalych, zbyt oczywistych metafor. Teraz w jego tomach odnajduje wiersze na kazdy moj nastroj, nawet na taki, ktorego nie potrafie uchwycic.
Tak sie czuje. Misrata, Abidzan, Warszawa, Wolomin, Gdansk, Poznan. Moje mysli, moje serce. Z Wami, z Nimi.
Ale tez ze mna, przy garnku z krupnikiem.
Sen zycie - smierc, nie uciekniesz,
Sen love - hate, zrosniete przepasci,
Jedno serce podzielone na sto,
Jedna mysl oszalala w pszczelim roju,
Jeden rozum pomieszany na morzu sprzecznosci.
Logos i chaos, nie pogodzisz ich,
Sen - widmo zabitych i spokoj bezpiecznych,
Sen walczacych wsrod kleski i krzywda bezbronnych,
Jedno serce pekniete, wszystkie serca bezradne,
Jedna mysl oszalala, wszystkie mysli w poplochu,
Jeden rozum i morze, obszar bez dna.
A jednak sucha stopa przechodzil po wodzie
Bog wiara, czynil cuda i konal za innych,
Sen pieklo potepionych i niebo niewinnych,
Sen zbawienie, sen kara,
Jeden na sto,
Morze bez dna,
Morze dno,
Sen mara.
Autorzy naszych szkolnych podrecznikow uwielbiali Wierzynskiego. My mniej. Ja na studiach posmiechiwalam sie z jego przestarzalych, zbyt oczywistych metafor. Teraz w jego tomach odnajduje wiersze na kazdy moj nastroj, nawet na taki, ktorego nie potrafie uchwycic.
Tak sie czuje. Misrata, Abidzan, Warszawa, Wolomin, Gdansk, Poznan. Moje mysli, moje serce. Z Wami, z Nimi.
Ale tez ze mna, przy garnku z krupnikiem.
niedziela, 3 kwietnia 2011
bol tego i owego
Donosze, ze bol posladkow sie nie pojawil.
Moze dlatego, ze posladkow nie posiadasz? - to przypuszczenie Najukochanszego
Moze dlatego, ze posladkow nie posiadasz? - to przypuszczenie Najukochanszego
sobota, 2 kwietnia 2011
O czym rozmawiaja biegacze, czyli co nas motywuje
O tym co ich boli, bolalo, no ogolnie o kontuzjach. I o jedzeniu. Trzeci temat, to co im przeszkodzilo w trenowaniu, czyli katary, grypy, przypadlosci wszelakie, co zrozumiale, bo by osiagnac cel trza trenowac, a jak sie choruje, to nie mozna. Ale najczesciej gadaja o kontuzjach. Kto, jaka, kiedy zalapal i jak sie leczyl.
Jak sie ich slucha, to az dziw bierze, ze Ci ludzie mimo wszystko biegaja. Moj rak to pikus.
Srodowa poranna godzina byla super. 10 kilo i do domciu. W czwartek na stadionie bylam jedyna kobieta, no poza Isabelle pedziwiatrem, ale ona to z facetami trenuje. Nie pisalam nigdy, ze ta grupa biegowa to dosc ekskluzywna jest. Pracownicy ambasad, organizacji miedzynarodowych, miejscowi przedsiebiorcy. Moje autko przy ich wypasionych 4X4 jak sierotka wyglada, ale co mi tam, parcia w te strone nie mam, wiec mi nie przeszkadza. Podhaczylam sie najpierw pod takich jednych z ambasady X. Rozmawiali o sytuacji w WKS, a wiadomosci mieli ojojoj, pierwyj sort, swiezutkie prosto z pieca. Nie bede udawac, podsluchiwalam, uszy mi sie wydluzyly ze hej. Poza uszami musialam nogi wyciagnac, zeby im kroku dotrzymac. I tak w tempie dosc szybkim 8 okrazen. Chwilka truchtu i kolejne dwie ofiary. Zpochodzeniapolak i przedsiebiorca budowlany. Ci na tapete wzieli ceny dzialek i jak fiskusa ominac przy zakupie terenu budowlanego. Kolejny temat arcyciekawy i kolejne 8 okrazen w tempie za szybkim dla mnie. Teraz sama nie wiem, czy wartoscia dodana do podsluchiwania byl intensyny trening, czy przeciwnie - do treningu kupa ciekawych informacji.
Dzisiejszy dzien urodzinowy zaczelam od dlugiego wybiegania. 4 razy po 25 minut biegu 10/H i 5 minut marszu, co daje razem 2 godziny. Przebieglysmy zaledwie 15,2 kilometra, ale na usprawiedliwienie musze dodac, ze jedno 25 minut to byly dosc ciezkie podbiegi pod gorke z latarnia (zerkalam oczywista z gory na klinike), czyli zmeczenie do wymiotu, a kilometraz zaden.Czekam teraz na bol posladkow, bo podobno pojawia sie po intensywnyh podbiegach.
A tematy poruszane przez biegajace kobiety sa zdecydowanie mniej motywujace: jedzenie, dzieci, praca, dzieci, jedzenie. I kontuzje, rzecz jasna.
Po powrocie o 8 rano zastalam dom udekorowany napisami, gwiazdkami i balonikami. Maluchy wstaly zaraz po moim wyjscu, czyli kolo 5.30 i pracowicie przygotowywaly urodzinowe sniadanie. Bylo przesympatycznie. Z prezentu biegowego ostatecznie zrezygnowalam, nie mogac tu znalezc nic sensownego za sensowna cene. Ale wreszcie, tuz przed czterdzietka, stalam sie dumna posiadaczka superwypasionej suszarki do wlosow. Czarna, z ciemnofioletowa koncowka i jasnofioletowym kablem. W zyciu bym nie sadzila, ze szlachetnia linia i piekny kolor przedmiotu tak trywialnego jak suszarka do wlosow, beda na mnie tak silnie dzialac.
Podliczmy zatem grzechy z tego tygonia. Zlosliwosc, podsluchiwanie i proznosc. I zlosliwosc raz jeszcze.
Na zdrowie.
Jak sie ich slucha, to az dziw bierze, ze Ci ludzie mimo wszystko biegaja. Moj rak to pikus.
Srodowa poranna godzina byla super. 10 kilo i do domciu. W czwartek na stadionie bylam jedyna kobieta, no poza Isabelle pedziwiatrem, ale ona to z facetami trenuje. Nie pisalam nigdy, ze ta grupa biegowa to dosc ekskluzywna jest. Pracownicy ambasad, organizacji miedzynarodowych, miejscowi przedsiebiorcy. Moje autko przy ich wypasionych 4X4 jak sierotka wyglada, ale co mi tam, parcia w te strone nie mam, wiec mi nie przeszkadza. Podhaczylam sie najpierw pod takich jednych z ambasady X. Rozmawiali o sytuacji w WKS, a wiadomosci mieli ojojoj, pierwyj sort, swiezutkie prosto z pieca. Nie bede udawac, podsluchiwalam, uszy mi sie wydluzyly ze hej. Poza uszami musialam nogi wyciagnac, zeby im kroku dotrzymac. I tak w tempie dosc szybkim 8 okrazen. Chwilka truchtu i kolejne dwie ofiary. Zpochodzeniapolak i przedsiebiorca budowlany. Ci na tapete wzieli ceny dzialek i jak fiskusa ominac przy zakupie terenu budowlanego. Kolejny temat arcyciekawy i kolejne 8 okrazen w tempie za szybkim dla mnie. Teraz sama nie wiem, czy wartoscia dodana do podsluchiwania byl intensyny trening, czy przeciwnie - do treningu kupa ciekawych informacji.
Dzisiejszy dzien urodzinowy zaczelam od dlugiego wybiegania. 4 razy po 25 minut biegu 10/H i 5 minut marszu, co daje razem 2 godziny. Przebieglysmy zaledwie 15,2 kilometra, ale na usprawiedliwienie musze dodac, ze jedno 25 minut to byly dosc ciezkie podbiegi pod gorke z latarnia (zerkalam oczywista z gory na klinike), czyli zmeczenie do wymiotu, a kilometraz zaden.Czekam teraz na bol posladkow, bo podobno pojawia sie po intensywnyh podbiegach.
![]() |
| zdjecie 4.bp.blogspot.com/ Wbiega sie na gore podwojnym slimakiem |
Po powrocie o 8 rano zastalam dom udekorowany napisami, gwiazdkami i balonikami. Maluchy wstaly zaraz po moim wyjscu, czyli kolo 5.30 i pracowicie przygotowywaly urodzinowe sniadanie. Bylo przesympatycznie. Z prezentu biegowego ostatecznie zrezygnowalam, nie mogac tu znalezc nic sensownego za sensowna cene. Ale wreszcie, tuz przed czterdzietka, stalam sie dumna posiadaczka superwypasionej suszarki do wlosow. Czarna, z ciemnofioletowa koncowka i jasnofioletowym kablem. W zyciu bym nie sadzila, ze szlachetnia linia i piekny kolor przedmiotu tak trywialnego jak suszarka do wlosow, beda na mnie tak silnie dzialac.
Podliczmy zatem grzechy z tego tygonia. Zlosliwosc, podsluchiwanie i proznosc. I zlosliwosc raz jeszcze.
Na zdrowie.
piątek, 1 kwietnia 2011
1 kwietnia c.d.
Ech, alez mi sie pluca dotlenily i przepona pogimnastykowala dzisiejszego ranka. Razem z moja starsza siostra blizniaczka Marciocha siadlysmy o 7 rano w wysmienitych humorach przed kompami, i polaczone siecia przerzucona przez Europe, Srodziemne Morze i Sahare, zaczelysmy wkrecac ludzi.
Chociaz dopiero jutro nasze urodziny, to nasze prawdziwe swieto wypada 1 kwietnia - mozemy dac upust swoim zlosliwym charakterom, udajac, ze to niewinne zarciki z powodu prima aprilis.
I tak
Wkrecilam Basianghe, ze przylatuje do Polski za miesiac, bo telewizja chce o mnie program krecic. I ze u niej w domu sie zainstaluje razem z jedna kolezanka, ktora Basiangha srednio lubi. Najpierw przyjela mnie z otwartymi ramionami, a potem chciala dac w ryja.
Marciocha wkrecila Basianghe, ze znalazla bilety promocyjne na Madagaskar za dwaipoltysia na sierpien. Juz mialy leciec, ale ostatecznie Basiangha nakopie do dupy Marciochowi.
Wyslalam sms do kolegi ksiedza, ze kupilam z Basiangha budynek polskiej ambasady, ale te mala przybudowke w ktorej byl konsulat, mozemy wynajac jego zgromadzeniu.
Poinformowalam przeswietna Polonie, ze dostalam w Polsce swietna prace i lece juz w poniedzialek na szkolenie, w zwiazku z czym zapraszam na pozegnalna hrbatke w niedziele. Potwierdzenia przyjscia zaczely juz splywac. Pomysl podkradlam Marciosze, ktora podobna informacja poczestowala kolezanki, z efektem takim samym.
Taaak. Bardzo jestesmy z siebie zadowolone. Sukces na calego. O ludzka naiwnosci; wystarczy Cie podkarmic klamstewkiem bliskim prawdziwego pragnienia, bys zawladnela umyslem ludzkim i stracila czujna podejrzliwosc. Blad. Zwlaszcza gdy w poblizu czaja sie dwie podstepne boginie zlosliwosci: Aniaha i Marciocha.
Chociaz dopiero jutro nasze urodziny, to nasze prawdziwe swieto wypada 1 kwietnia - mozemy dac upust swoim zlosliwym charakterom, udajac, ze to niewinne zarciki z powodu prima aprilis.
I tak
Wkrecilam Basianghe, ze przylatuje do Polski za miesiac, bo telewizja chce o mnie program krecic. I ze u niej w domu sie zainstaluje razem z jedna kolezanka, ktora Basiangha srednio lubi. Najpierw przyjela mnie z otwartymi ramionami, a potem chciala dac w ryja.
Marciocha wkrecila Basianghe, ze znalazla bilety promocyjne na Madagaskar za dwaipoltysia na sierpien. Juz mialy leciec, ale ostatecznie Basiangha nakopie do dupy Marciochowi.
Wyslalam sms do kolegi ksiedza, ze kupilam z Basiangha budynek polskiej ambasady, ale te mala przybudowke w ktorej byl konsulat, mozemy wynajac jego zgromadzeniu.
Poinformowalam przeswietna Polonie, ze dostalam w Polsce swietna prace i lece juz w poniedzialek na szkolenie, w zwiazku z czym zapraszam na pozegnalna hrbatke w niedziele. Potwierdzenia przyjscia zaczely juz splywac. Pomysl podkradlam Marciosze, ktora podobna informacja poczestowala kolezanki, z efektem takim samym.
Taaak. Bardzo jestesmy z siebie zadowolone. Sukces na calego. O ludzka naiwnosci; wystarczy Cie podkarmic klamstewkiem bliskim prawdziwego pragnienia, bys zawladnela umyslem ludzkim i stracila czujna podejrzliwosc. Blad. Zwlaszcza gdy w poblizu czaja sie dwie podstepne boginie zlosliwosci: Aniaha i Marciocha.
1 kwietnia
Widziales w lazience jak zalalo sufit? Tataaa!, mama nie zaplacila za telewizje, odcieli nam wszystkie programyyyyyy! Tataaaa, zab mnie boli, ten sam co ostatnio! I tatus o 6.50 rano miota sie miedzy lazienka, telewizorem i paszcza Najmlodszego.
I nie wierzy wlasnym oczom - dal sie wkrecic w ciagu minuty trzy razy.
Prima aprilis - poisson d'avril kochany. I milego dnia!
I nie wierzy wlasnym oczom - dal sie wkrecic w ciagu minuty trzy razy.
Prima aprilis - poisson d'avril kochany. I milego dnia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
